|
09.02.2010. |
|
Zygmunt Staszczyk - częstochowianin z urodzenia, warszawiak z wyboru - z niejednego już pieca chleb jadł. 28 lat temu założył T.Love, formację bez której polski rock byłby uboższy i mniej kolorowy. No i bylibyśmy głupsi o tyle znakomitych tekstów… Tymczasem Muniek wydają solową płytę, z której słuchacze zdołali poznać już "Tinę" - świetny numer o stonesowskim zacięciu (wiwat Benedek!) - tera czas na singiel "Święty” , utwór będący autobiograficzną podróżą na perelowskie podwórko Muńka w rodzinnej Częstochowie.
Jego solowy projekt nazywa się Muniek i płyta też "Muniek" – jakżeby inaczej? Bo Staszczyk nie wymyślił się na tę okazję od nowa, nie stroi się w cudze fatałaszki, nie udaje. Jest dokładnie taki, jakim znamy go z T.Love, tylko być może bardziej dojrzały. Mniej cyniczny, z większą wyrozumiałością traktujący bohaterów swoich, jak zwykle do bólu życiowych, tekstów. Usłyszymy więc o samotności w tłumie wielkiego miasta ("Tina"), seksualnych podbojach podtatusiałych królów parkietu ("Stary Boy"), dramatach rodzinnych o kryminalnym drugim dnie ("Kain i Abel"), oraz dwie piosenki, w których dzieli on mikrofon ze wspaniałymi wokalistkami: Korą ("Njutella Marcella") i Anną Marią Jopek ("Dzieje grzechu"). |